czwartek, 12 października 2017

Kaukaz. Po diabła mi te książki



Na dużym konferencyjnym stole piętrzyły się starannie ułożone stosiki książek. O eposie narodów Kaukazu, o etnicznych korzeniach w humanistycznym wychowaniu młodzieży u Czeczenów, słownik rosyjsko-czeczeński i czeczeńsko-rosyjski i sporo jeszcze innych. Wszystkie w twardej oprawie, wszystkie wydane przez Akademię Nauk Republiki Czeczeńskiej (ANCz), dorobek tamtejszych naukowców. Mało spotykany widok w moich dziennikarskich peregrynacjach po świecie. Zdziwienia na twarzach koleżanek i kolegów z wyprawy na Kaukaz nie sposób było nie zauważyć.

W programie press-tour po północnym Kaukazie, zorganizowanym przez rosyjską fundację im. Gorczakowa dla polskich dziennikarzy, zaplanowano kilka spotkań ze światem nauki północnego Kaukazu, i po uniwersytecie w Piatigorsku, wizyta (12 września) w Akademii Nauk Czeczenii w Groznym była następną.

Przewertowałam książki leżące przede mną i zastanawiałam się, jak to wszystko zabrać ze sobą do Polski!

Kopalnia wiedzy, która może się przydać naszym szczecińskim naukowcom uniwersyteckim. Mamy na nim politologię, naukowcy zajmują się różnymi mniejszościami narodowymi i ich funkcjonowaniem w ramach państwa, jest wydział filologiczny z Instytutem Filologii Słowiańskiej, a w nim - Zakład Teorii i Praktyki Komunikacji Obcojęzycznej i Glottodydaktyki. Jest też Instytut Politologii i Europeistyki oraz Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych. Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, prof. Edwarda Włodarczyka też znam, więc z przekazaniem książek uczelni nie będzie żadnych problemów.

Młody Czeczen, Kezenoj Am, Czeczenia
No i mamy w Polsce diasporę czeczeńską, przyda się jej nieco aktualnej wiedzy o ojczyźnie, którą opuścili. „Obywatele Federacji Rosyjskiej deklarujący narodowość czeczeńską od 15 lat stanowią najliczniejszą grupę narodowościową wśród osób ubiegających się o nadanie statusu uchodźcy w Rzeczypospolitej Polskiej" informuje Urząd ds. Cudzoziemców. Ale zdecydowana większość i tak wyjechała potem na Zachód. „Pierwsza fala wyjechała do Austrii, Norwegii, Danii. Część z tych, którzy zostali w Polsce, wróciła do Czeczenii. Część udała się do Czech, bo tam mieli rodziny. Z tych prawie 90 tys. uchodźców, którzy przyjechali do Polski zostało tylko 7-8 tysięcy ludzi”, wyjaśnia  Mamed Musthanow, Czeczen mieszkający w Warszawie. Polska kilkanaście lat temu przyjęła uchodźców, gdy w Czeczenii była wojna, ale „dziś wojny w Czeczenii nie ma”,  skomentował niewpuszczenie do Polski grupy Czeczeńców koczujących w ub. roku na granicy w Brześciu - szef polskiego MSWiA Mariusz Błaszczak.

Niestety w Szczecinie, Czeczeni nie mają dobrej marki. Rozboje, kradzieże, bójki. Media w ostatnich latach piszą o Czeczenach tylko w takich kontekstach, „młodzi, wykształceni, brutalni”. Niestety.  

Tak jest zresztą w całej Polsce. Na początku sierpnia tego roku Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał na kary po 2 lata i jeden miesiąc więzienia skazał trzech Czeczenów, uznając ich za winnych wspierania działalności terrorystycznej na Kaukazie…

Pokrywa się to ze słowami przedstawicieli czeczeńskiego ministerstwa ds. młodzieży: „Z młodymi nie mamy problemu tutaj, w Czeczenii, niestety, są kłopoty z nimi zagranicą”.

Pierwszy od lewej: prezes Akademii, prof. Szachrudin Gapurow
Kiedy tak rozmyślałam nad stosem książek - o szczecińskiej uczelni i co może jej dać lektura czeczeńskich uczonych, czy pozwoli lepiej zrozumieć naród czeczeński i problemy Kaukazu, o diasporze czeczeńskiej w Polsce - prezes Akademii, prof. Szachrudin Gapurow, historyk i namiętny badacz historii Groznego, opowiadał o planach naukowo-badawczych placówki.

Na pytania polskich dziennikarzy o konkretne projekty badawcze związane z gospodarką czeczeńska, wskazywał na projekty dot. geofizyki Kaukazu, istotne dla czeczeńskiej energetyki i przetwórstwa naftowego.

Prezesowi CzAN towarzyszyło grono najbliższych współpracowników - wiceprezes Akademii, dr fizyczno-matematycznych nauk - Ibrahim Kierimow, gł. sekretarz Akademii, kandydat nauk biologicznych - doc. Abdul Abumuslinow, dyrektor Instytutu Nauk Humanistycznych, kandydat nauk historycznych - prof. Supan Magamadow, z-ca dyr. Instytutu Nauk Humanistycznych, kandydat nauk historycznych – doc. Chamid Mamajew, gł. pracownik naukowy wydziału etnologii Instytutu Nauk Humanistycznych, członek-korespondent CzAN - prof. dr nauk pedagogicznych Jisita Muschanowa, gł. pracownik naukowy, wydziału nauk prawnych i socjalno-ekonomicznych Instytutu Nauk Humanistycznych, docent dr prawa – Dżambułat Sajdumow oraz gł. pracownik naukowy wydziału historii narodów Kaukazu Instytutu Nauk Humanistycznych – prof. dr nauk historycznych Tamara Elbuzdukajewa.

Z rozmów z czeczeńskimi naukowcami wynikało, że obecny skład Akademii jest jednorodny etniczny, byli w gronie Akademii dwaj Rosjanie i jeden rosyjski Żyd, ale już wyjechali. Natomiast polscy uczeni nie są obcy naukowcom z Groznego. Współpracują m.in. z dr. Przemysławem Adamczewskim, adiunktem Instytutu Nauk Politycznych PAN, którego zainteresowania badawcze związane są z historią Kaukazu, współczesnymi procesami modernizacyjnymi na Kaukazie oraz tamtejszymi stosunkami międzyetnicznymi i politycznymi.

Kiedy rozmawiałam chwilę z prof. Gapurowem przy wymianie wizytówek po skończonym spotkaniu polskich dziennikarzy z kierownictwem Akademii, zdradził, że książka, którą trzymam w rękach, to obszerna, opracowana przez niego „na podstawie oryginalnych dokumentów historia twierdzy Grozny”. Historia miasta sięga wprawdzie 200 lat, ale „na obszarach przy rzece Sunzha już od czasów starożytnych mieszkali protoplaści Czeczeńców, a początkiem Groznego były dziesiątki wiosek czeczeńskich”, wyjaśniał  prezes Akademii. Miasto najpierw było stolicą połączonych obszarów Inguszetii i Czeczenii, obecnie jest stolicą Czeczenii. „Grozny staje się również centrum czeczeńskiego etosu, który od czasów starożytnych był zamieszkały przez przodków Czeczenów”, tłumaczył mi z dumą prof. Gapurow, dodając: „ Dzisiaj to miasto, całkowicie zniszczone w trakcie dwóch kampanii wojskowych z przełomu XX i XXI wieku, przywrócone pod kierownictwem Szefa Republiki, bohatera Rosji, Ramzana Kadyrowowa, stało się jednym z najpiękniejszych miast w Rosji. Miasto Grozny jest dzisiaj ośrodkiem duchowym, kulturalnym, edukacyjnym i naukowym Republiki Czeczenii”.

"Zofii na dobrą pamięć o Groznym" - S. Gapurow
Do rozmowy  na moment dołączył Alikhan Israiłow, przedstawiciel czeczeńskiego ministerstwa ds. młodzieży, które było współorganizatorem press-tour polskich dziennikarzy po Czeczenii. Obaj panowie przyznali, że trochę ciężko i nieporęcznie będzie mi wozić tyle książek do Polski i wspólnie ustaliliśmy, że cały stosik wydawnictw Akademii zostanie zapakowany i wysłany pocztą do Szczecina. Oczywiście, poinformowałam obu panów, że książki zostaną przekazane szczecińskiej uczelni.Ze stosika zabrałam tylko trzy pozycje. Jedną z nich opatrzył dedykacją prof. Gapurow.

Wróciłam do kraju, tydzień za tygodniem powoli mijały, a książek nie było. Poprosiłam, więc trzy dni temu dyskretnie pana Israiłowa o sprawdzenie, co z książkami. Interwencja okazała się bardzo skuteczna, książki zostały zapakowane i przedwczoraj (10 października) wyruszyły pocztą z Groznego do Szczecina. 
Te książki pokonały razem ze mną kilka tysięcy km z Groznego do Szczecina

Dostałam też od czeczeńskich gospodarzy numer przesyłki i mogę spokojnie obserwować jej drogę dzięki elektronicznemu systemowi śledzenia przesyłek. Zarówno Poczta Rosji, jak Poczta Polska – korzystają z tego systemu.

Ogólnorosyjskie Forum Naukowo-Etniczne w Akademii Nauk Czeczenii
Akademia Nauk Czeczenii powstała w 1992r. a ostatnim, najbardziej znaczącym dla niej wydarzeniem było (8 października) ogólnorosyjskie forum naukowo-etniczne „Rola północno-kaukaskich miast w socjalno-ekonomicznym i historyczno kulturalnym rozwoju Kaukazu”, zorganizowanym z okazji 200-lecia Groznego, stolicy Czeczenii.  Wprowadzenie do obrad forum przygotował prezes ANCz, prof. Gapurow, oddając się ukochanemu tematowi, jakim jest historia Groznego. 

Grozny (Czczenia), 12 września 2017 r.

wtorek, 10 października 2017

Kaukaz. Na bazarze



 Oferta owocowa
Sasza Matasow, Rosjanin mieszkający od niedawna w Krakowie, uprzedzał, że Kaukaz w połowie września, to Kaukaz „aksamitny”, spływający potokiem owoców: arbuzów, winogron, jabłek, brzoskwiń.  I zrobił mi apetyt na kaukaskie owoce. To prawda. Owoców na Kaukazie było w bród, choć ich do posiłków nie podawano.

Przydrożny stragan
Jadąc w Kraju Stawropolskim z lotniska w Mineralnych Wodach do Piatigorska, mijałam wielohektarowe zadbane sady, osłonięte siatkami przed ptactwem. Często młode, zaledwie kilkuletnie, po pierwszych owocowaniach.  
Autobus wiozący polskich dziennikarzy w ramach press-tour po Północnym Kaukazie stanął przy wiejskim, przydrożnym straganie, gdzie pyszniły się jabłka, gruszki i wielkie arbuzy. Zachęcały wręcz do kupna. Wzdłuż federalnej autostrady, nowoczesnej i doskonale oznakowanej, przycupnęła wioska i gospodynie oferowały zawartość swoich ogrodów, pasiek i warsztatów rzemieślniczych. Obok owoców można było kupić też np. wiklinowe szczotki.

Wiejski sklepik
Kaukaski handel to przede wszystkim tradycyjne bazary i targowiska, kryte lub na otwartej przestrzeni, mniejsze, większe, czasem przydrożne. Nie tylko w centrach miasteczek czy większych wiosek, ale na skrzyżowaniach większych dróg.  

Bazarek w Wiedieno
Jeśli chcę poznać poziom życia ludzi, ich upodobania "zakupowe" i zasobność portfeli, robię rundkę po sklepach, ale nie tych ekskluzywnych, znanych marek zagranicznych i krajowych, lecz tych codziennych, wielobranżowych, w którym przysłowiowe „mydło i powidło”. Na Północnym Kaukazie nie miałam zbyt wiele okazji, ale udało mi się zerknąć tu i ówdzie.

Versace na bazarku  w Wiedieno
Zacznę od Groznego i pierwszej i zasadniczej uwagi – Czeczenia jest biednym krajem. Wg rosyjskich statystyk, produkt regionalny brutto (PRB) był w ub. roku najniższy ze wszystkich 85 podmiotów administracyjnych Rosji. To republika, która dopiero dźwiga się z ruiny, do której doszło w czasie dwóch wojen czeczeńskich i w trakcie obu prób istnienia samodzielnego państwa, które kończyły się chaosem gospodarczym. 
Większość mieszkańców republiki żyje nader skromnie. Chociaż stolica Czeczenii powala na kolana przepychem i rozmachem, to rozwarstwienie społeczne, a tym samym status ekonomiczny mieszkańców republiki - jest dosyć widoczny. 
Ponad to Czeczeni, ze względów religijnych (prowizja bankowa to lichwa, a lichwa to grzech) nie korzystają z reguły z kredytów bankowych i jeśli chcą kupić np. mieszkanie, nb. dosyć tanie w Groznym, to płacą za nie zebraną gotówką, czasami przy pomocy bliższej i dalszej rodziny. Dlatego najważniejszym środkiem płatniczym u Czeczenów jest realny rubel w portfelu, a nie plastikowa karta bankowa.

Bazarek w Wiedieno, stoisko spożywcze
Dosłownie, tuż obok restauracji VOGUE, mieszczącej się w reprezentacyjnej dzielnicy stolicy Czeczenii, przy prospekcie Kadyrowa, był niewielki sklepik, będący na poły skrzyżowaniem polskiego kiosku z osiedlowym, „spożywczakiem” ubogo zaopatrzonym.  Na półkach napoje bezalkoholowe i wody mineralne, trochę chemii domowej i środków higienicznych, nieco słodyczy i podstawowych produktów żywnościowych. Były też typowe, jak w Polsce - dziecięce jednorazowe pieluchy, wyjęte z opakowań i sprzedawane na sztuki. Prasy lokalnej czy federalnej – nie było. Popatrzyłam na te pieluszki i zastanowiłam się nieco smutno: sprzedaje się je na sztuki, bo matek nie stać na całe opakowania, czy też jest to sprzedaż „ratunkowa”, bo trzeba nagle dziecku w czasie spaceru zmienić pieluszkę i sklepik wyszedł naprzeciw potrzebom czeczeńskim mamom? … 

Bazarek w Wiedieno
Jak podkreślali wszyscy nasi rozmówcy - dzieci w Czeczenii są traktowane specjalnie, nie ma tu żadnych domów dziecka, bo każda rodzina ma obowiązek zaopiekowania się osieroconym krewnym i dzieci nie pozostają bez opieki. 
Nie mniej jednak spotkałam się w Groznym z żebrzącymi dziećmi. Chłopiec w wieku ok. 7-8 lat, zwracając się o „diengi” do grupy polskich dziennikarzy, mówił: „Ty masz kogoś, ktoś cię kocha a ja zostałem sam”. To samo robiła około rok starsza dziewczynka, pewnie rodzeństwo, bo po chwili widziałam te dzieci szybko oddalające się pod opieką dorosłej Czeczenki …  
Problem żebractwa nie umknął lokalnym mediom. Zetknęłam się z nim wertując czeczeńską gazetę „MS - Mołodieżnaja Smiena”. W aktualnościach gazety z 2 września, Zielimhan Jachichanow  zastanawiał się, czy wspierać żebrzących, czy też nie wspierać, by nie wzmacniać u nich zdobywania środków do życia w ten, uwłaczający ludzkiej godności sposób.

Targowisko w Groznym
Prawdziwy handel, taki z rozmachem i wschodnimi tradycjami targowania się, kwitnie na bazarach i targowiskach. I o ile na ulicach Groznego mało widać ludzi, w sklepiku pustki, to targowisko kipi żywotnością i tłumem ludzi. Handlują tu przede wszystkim kobiety, mężczyźni albo podpierają ściany szaszłykarni czy innych krytych pakamer, kiosków i straganów, albo siedzą w kucki na krawężnikach i oddają się namiętnym dyskusjom.  W tłumie ludzi i samochodów miejski autobus dokonywał istnej cyrkowej ekwilibrystyki, by dojechać do miejsca przeznaczenia.

Męska moda na bazarku w Wiedieno
Obok targowiska znalazłam księgarnię, niestety, zaopatrzona wyłącznie w podręczniki i lektury szkolne i akademickie, płyt kompaktowych z muzyką etniczną nie było, tak samo jak albumów czy przewodników po Czeczenii.

Replikę zabytkowego kindżału, jak się potem okazało wykonanego w Dagestanie, kupiłam w punkcie Informacji Turystycznej. Dostałam do niego stosowny certyfikat, ale gdy poprosiłam o rachunek, bo przecież „będę ten kindżał przewozić przez granicę” – zaczął się problem. Po prostu - nie ma kas fiskalnych, nie ma tradycji wystawiania rachunków, tu handluje się wschodnim obyczajem.  
Podobnie było w sklepiku z pamiątkami przy prospekcie Putina, nieopodal muzeum. Certyfikaty na zabytkową broń - owszem, są, ale z rachunkami już gorzej.

Grozny jednak dorobił się niedawno pierwszego, prawdziwego „europejskiego” hipermarketu „Lenta” „W pierwszym kwartale 2016 roku ukończony został jeden z głównych  projektów inwestycyjnych: hipermarket "Lenta",  którego koszt budowy wyniósł miliard rubli”, chwali się Abdul  Magomadow, wicepremier i minister gospodarki Czeczenii. Republika  dokonała inwentaryzacji gruntów pod zabudowę i przeznacza je sukcesywnie inwestorom. Budowa hipermarketu została uznana za inwestycję priorytetową. 
Hipermarket Lenta w Groznym

Wygląd „Lenty”, obsługa i zaopatrzenie nie różną się niczym od naszych supermarketów „Tesco” czy „Auchon”, a wiele towarów jest identycznych, jak szczecińskich marketach galerii handlowej „Galaxy” czy „Kaskada”. Z jedyną tylko różnicą, w "Lenta" były modlitewne dywaniki dla muzułmanów a nie było kociego jedzenia, za którym przepadają moje kocury. Kasy fiskalne są, rachunki wydają. 
Oferta handlowa w markecie "Lenta", Grozny

Dla mnie takim najbardziej  klasycznym targowiskiem czeczeńskim, był kryty bazarek w miejscowości, a właściwie dużej wsi -  Wiedieno (w wiedienskim rejonie), który pokazał wachlarz potrzeb mieszkających tam ludzi i zasobność ich portfeli. 
Tamtejszy handel oferował panom przede wszystkim odzież wzorowaną na militarną, panie mogły wybierać w kreacjach do kostek, mniej lub bardziej ozdobnych. Zaopatrzenie w artykuły spożywcze było niezbyt urozmaicone, ale uzupełnione własnymi, domowymi wyrobami lokalnych gospodyń. Można było się potargować i zyskać upusty, wszystko z uśmiechem i wielką życzliwością. Z czego chętnie skorzystałam kupując dorodną kiść winogron … 

Czeczenia (Grozny i Wiedieno), 14-16 września 2017r.  

sobota, 7 października 2017

Wszystkiego najlepszego panie Prezydencie



Pod koniec czerwca, wysyłając Władimirowi Putinowi swoją książkę „Ze Szczecinem na dziobie. Dziennik kapitana”, w której opisuję dzieje jednego z rejsów s/s „Szczecin”, parowca Polskiej Żeglugi Morskie, dowodzonego przez mojego ojca - załączyłam do niego dłuższy list. Dotarł on do Adresata w połowie lipca.
By wyjaśnić czytelnikom książki, dlaczego akurat mały statek polskiego armatora opływał całą zachodnią Afrykę a nie korzystał z Kanału Sueskiego, krótszej drogi do indonezyjskiego portu przeznaczenia – zmuszona byłam zamieścić w książce dość obszerny wstęp podający tło wydarzeń na świecie, jakie rozgrywały się latem 1958r.  
I właśnie analogia tych wydarzeń, wtedy sprzed bez mała 60-lat, do tego co obecnie dzieje się w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie  i roli ówczesnego ZSRR w obronie Syrii, skłoniła mnie do przesłania książki obecnemu prezydentowi Rosji.
"(…)
Уважаемый Господин Президент,
Но, не этот подарок для Вас, является причиной моего к Bам письма. Хотя её тематика , и то что тогда происходило в мире очень напоминает нынешнюю ситуацию. Я, в любом случае нахожу очень много аналогий. (…)

To, co napisałam niecałe trzy miesiące temu Władimirowi Putinowi, jest aktualne także dzisiaj, w dniu jego 65-tych urodzin.
Pozwalam sobie przytoczyć końcowe fragmenty tego listu:
"(…)
Дорогой Господин Президент,
Мало кто в Польше понимает, как в такой большой стране, как Россия Bы можете плавно и разумно управлять государственным организмом, состоящим из 85 административных единиц, с четырьмя главенствующими религиозными конфессиями, большим этническим многообразием и разным уровнем развития обществ, от кочевых групп, до либерально настроенных горожан таких мегаполисов, как Москва и Cанкт-Петербург. Более десяти лет, с большим вниманием и интересом, я наблюдаю, как Вы возглавляете Россию и российское общество
Моё глубокое восхищение и огромное уважение вызывает, как Bаш стиль управления,  так и сам подход к государственной деятельности!
Чтобы лучше узнать русских людей, хотя это весьма трудная задача, я стараюсь погружаться в их жизнь, настроения, узнавать историю, традиции, обычаи. Почувствовать себя в какой-то момент жителем Калининграда или дальнего, северного шахтерского городка, увидеть мир глазами жителя Чечни и смотреть на него через призму ислама
           Наблюдая за Bашими действиями, читая стенограммы ваших встреч и совещаний, интервью с Вами, в средствах массовой информации, отечественных и зарубежных, а также интересные биографии вышедшие из-под пера немецких журналистов, таких как Александр Pap (Rahr) и  Xyберт Зайпелъ (Hubert Seipel) очень часто я задаюсь вопросом, какая огромная нагрузка лежит на Ваших плечах.
Я вижу у Вас большое чувство ответственности за страну и народ, и мне интересно, как должен себя чувствовать одинокий человек, который знает, что никто другой за него эту ответственность на себя не возьмёт? Что она является его волей и совестью. Его сознанием, мудростью и императивом поведения.
Россия в настоящее время находится в агрессивном окружении, которое цинично разжигает антироссийские настроения. Мне довелось жить в стране, в которой ненависть и страх перед Россией водружены на политические знамена.
Это ситуация, в которой я чувствую себя ужасно, плохо, она действует на меня разрушительно. Как наблюдатель, следуя профессиональному долгу, как участник политической жизни, и как журналист я стараюсь этим негативным тенденциям противостоять. За положительные статьи о России, или за статьи, с обвинениями в русофобии  польских политиков или органов власти, на меня выливают потоки хамства, высокомерия и столь модной сейчас интернет-агрессии. Что видно по статьям в польском информационном агентстве «Спутник».
          Но, не эта агрессия оппонентов обидна, а их абсолютная стойкость к рациональным аргументам. Так как моим противникам, а также некоторым политикам и журналистам говорящим от их имени, едва ли не в буквальном смысле слова раздавили бетонной плитой пропаганды способность критически мыслить. Полное отсутствие логического мышления, полное отсутствие разумного осмысления спорных вопросов в международных отношениях, такое же отсутствие профессиональной рефлексии. Я чувствую себя беспомощной  перед этой бетонной стеной .
           В конце концов это чувство провинциального журналиста из польско-немецкого пограничья. А как бы посоветовал поступать в таких ситуациях президент России?!
            Заканчивая, своё немного затянувшееся письмо к Bам, господин Президент, желаю Вам, прежде всего, развивать в себе прекрасные стороны Вашей души и Вашу борцовскую хватку чемпиона по дзюдо, которая, как я думаю, позволяет Вам всегда найти и выстроить оптимальную линию обороны и стратегию наступления.
            Желаю Bам прекрасного интеллектa шахматного гроссмейстера, который вот уже много лет позволяет Вам играть с успехом и выигрывать шахматные политические партии на мировой арене.
            Желаю также, просто по-человечески - здоровья, любви близких Вам людей, солнечного тепла их сердец, которые согревают Вас любовью, верных друзей и ...благородных врагов. 
            Всего хорошего, господин Президент
            Cо словами моего искреннего признания."

Tak, jak wtedy, tak i dzisiaj ,życzę prezydentowi Putinowi tego samego!


 Kiedyś, już po powrocie z opisywanego w książce rejsu  -  mój ojciec publicznie powiedział liderom swojej partii, językiem kapitana - dowódcy statku: 
nie w lewo, nie w  prawo - "cała na przód"!

Однажды, уже после возвращения из описываемого в книге круиза - мой отец публично заявил лидерам своей партии, языком капитана - командира корабля: не влево, не в право - "полный вперед"!

 C днем Рождения  
уважаемый господин Президент,
"полный вперед"!
Всего хорошего!
,